brzuszek… 8


 

Kiedy byłam w ciąży z Dzidziulką nie potrafiłam do końca cieszyć się brzuszkiem, choć ciąża była wymarzona i wyczekana. Bardzo długo mojego ciążowego brzuszka po prostu nie było. A może raczej nie był to ciążowy brzuszek z reklamy czy kolorowej gazety 😉 Czułam się jak spasiona, zaniedbana kobieta i miałam wrażenie, że właśnie tak odbiera mnie otoczenie. W szóstym miesiącu coś się zaokrągliło, ale dalej wydawało mi się, że jestem po prostu gruba. A potem przyszedł 7 miesiąc i mój brzuszek już był “ciążowy”. Narzekałam cały miesiąc, a kiedy brzuszek rósł, żałowałam, że narzekałam na jego poprzedni rozmiar…
W całej ciąży przytyłam tylko albo aż 13 kilogramów. Po porodzie wróciłam do domu z nadprogramowymi 6 kg. Obiecałam sobie, że następnym razem będę cieszyć się każdym kilogramem. I nadszedł ten następny raz, a ja…. znowu to robię. Ciągle wydaje mi się, że mój brzuszek wygląda jak u zaniedbanej kobiety, która zapomniała co to opamiętanie w jedzeniu i po co uprawia się sport. Od początku ciąży przytyłam pięć kilogramów, więc chyba wszystko siedzi w mojej głowie, ale… wydaje się takie realne.

 

Zdjęcia robione na początku 22 tygodnia ciąży. I są to pierwsze zdjęcia z tego odmiennego stanu. 


Dodaj komentarz

8 thoughts on “brzuszek…