Must have podróżnika, czyli 10 HITÓW naszej wyprawy do Nowego Jorku!


IMG_0009blog

Dziś przedstawiam nasze HITY wyjazdowe. Jako, że za ocean polecieliśmy z ogromem walizek, przygotowani chyba na trzecią wojnę światową, dziś śmiało możemy przedstawić dziesięć hitów naszej podróży do Nowego Jorku. Każda z tych rzeczy okazała się strzałem w dziesiątkę, rewelacyjnie się spisując i niejako ratując nam tyłeczki podczas wyprawy. Właściwie wiele z tych przedmiotów, mimo, że nabytych specjalnie na wyjazd, towarzyszy nam na co dzień, stając się nieodzownym elementem codzienności. 

1. Tula – zdecydowanie numer jeden. Podczas wyprawy z małym dzieckiem nosidło ergonomiczne jest moim zdaniem obowiązkowym punktem na liście rzeczy do kupienia (na przykład tutaj – http://babyandtravel.pl/). Tula uratowała nas na lotnisku, nie raz ululała nam marudzącego bąbla. Zresztą to gadżet, który od wielu miesięcy towarzyszy nam na co dzień. Obiecuję, już niedługo zamieścić szczegółową recenzję, bo jest to produkt, który warto poznać.

IMG_3375blog

2. Plecak Little Life Mickey – który pokazywałam już na blogu, o tutaj. Bez niego poruszanie się po zatłoczonych miejscach, byłoby mocno utrudnione. Ten mały plecak dawał niesamowity komfort psychiczny rodzicom, a Dzidziulce wciąż sprawia sporo frajdy, bo może swoje skarby mieć zawsze przy sobie.

IMG_6497blog

3. Woreczki do sterylizacji. Z uwagi na inne napięcie w gniazdkach w Stanach Zjednoczonych, jak również i ograniczenie kilogramów bagażowych, woreczki to rewelacyjna opcja podczas podróży. Jeden woreczek wystarczy aż na 20 sterylizacji. Ten podróżniczy hit akurat kupiliśmy marki BabyOno.

4. Wózek x-lander x-cite. Chyba powinien być wyżej, zaraz obok Tuli, bo bez niego zwiedzanie Nowego Jorku nie byłoby możliwe. Lekki, zwrotny, wygodny, on także pojawił się już na blogu, a zatem więcej poczytać możecie tutaj.

IMG_7621blog

5. Organizer do wózka. To kolejny gadżet, który choć pojawił się pod kątem wyprawy, towarzyszy nam nieustannie po dzień dzisiejszy. Dzięki niemu mam pod ręką wszystko, co potrzebne. Często staje się moją ‘torebką’ na klucze i telefon, gdy idziemy na przykład po Dzidziulkę do przedszkola, czy wychodzimy na chwilę do sklepu.

IMG_0122blog

6. Kocyk pink no more. Kocyk to nieodzowny element podróżowania z dzieckiem w ogóle, nawet jeśli jest to tylko wyprawa do osiedlowego sklepu po marchewkę. Nasz kocyk od pink no more, sprawdził się jako kocyk do wózka, jako kołderka, jako mata piknikowa. Dzięki specjalnej rzepie mogliśmy być spokojni, że nie zgubimy go gdzieś po drodze. Podróżowanie z dwójką małych dzieci bywa wyzwaniem, przywiązany kocyk do wózka, był jedną rzeczą do pamiętania/kontrolowania mniej. To bardzo dużo.

IMG_2653blog

IMG_2647blog

7. Buty. Planując podróż do Nowego Jorku zacząć należy od wygodnych butów, bo wielogodzinne, kilometrowe spacery w niewygodnych butach mogą skończyć się źle. Wiem, co mówię, bo gdy po raz pierwszy wybrałam się na spacer na Manhattan, skończyłam ze stopami całymi obklejonymi plastrami z antybiotykiem w sklepie, poszukując piankowych klapek. Nasze buty od mivo mel by mellissa okazały się rewelacyjne, pokazywałam je tutaj. Podobnie zresztą pandy od Mrugała. I ostatnie, ale równie ważne – paputki od Titot. Te ostatnie zadbały o najmniejsze stópki i dbały praktycznie do jesieni, kiedy to wymieniliśmy już na butki z twardą podeszwą. Paputki rewelacyjnie grzały małe nóżki i co najważniejsze nie spadały z tyci nóżek, które były w ciągłym ruchu. Dzięki gumce idealnie trzymają się stópki, a u naszego malucha gubienie jednego buta to niekończąca się bajka, niestety bez księcia, co by nam tego zgubionego bucika oddawał.

IMG_3734blog

IMG_3520blog

IMG_3477blog

8. Antybakteryjny żel do rąk. Przy ciekawych świata dzieciakach, które poznają wszystko organoleptycznie, nie tylko w Nowy Jorku żel antybakteryjny jest prawdziwym must have.

9. Obiektywy Tokina. O nich również pisałam już na blogu, o tutaj. Z moją ukochaną pięćdziesiątką, raczej nie wróciłabym z pełnym albumem zdjęć. Bez szerokokątnego obiektywu musiałabym latać ciągle na drugą stronę ulicy, by złapać w kadrze coś więcej niż małe Dzidziulkowe noski.

10. Plecak na sprzęt fotograficzny. To wydatek, który odkładaliśmy ciągle na kiedyś, natomiast dzięki wycieczce do Nowego Jorku, nasz sprzęt fotograficzny możemy wreszcie bezpiecznie nosić, przenosić, wozić. Specjalny plecak, posiadający odpowiednie przegrody, z łatwym dostępem do każdej z nich, a jednocześnie zabezpieczonymi, okazał się świetnym rozwiązaniem.

IMG_0079blog

Dodaj komentarz