natchniona Mama Dzidziulki o niesprawiedliwości tego świata 2


Koleżanka blogowa poruszyła moje serce… Myśli poszły w jednym kierunku i już nie mogłam nie myśleć… Siedzę więc i piszę, chociaż dochodzi północ, a mała Dzidziulka zapewne wstanie jak zawsze, skoro świt.
Ale położyć się z głową pełnych tych myśli, nie mogę. Muszę upust emocjom mym dać. 
W czasie studiów ciągle się słyszało “na studiach nie ma sprawiedliwości”… No trudno. Trzeba było się z tym pogodzić.
 Ale sprawiedliwości nie ma na świecie. Nie tylko na studiach :p
A z tym pogodzić się nie mogę!
Przed oczami mam obraz sali porodowej. 
Chyba przez tę ‘pełną chatę’… I za ginem mym zatęskniłam, gdy usłyszałam głos, tak dobrze nam znany, oglądając filmik ciężarnej znajomej, zamieszczony na fb. 
W każdym razie po przeczytaniu pewnego postu w głowie odżyły wspomnienia, o których od jakiegoś czasu nie myślałam.
Mój poród trwał długo, oj dłuugo, przez co byłam świadkiem kilku innych porodów. I niestety bardzo przykrej sceny… 
Leżałam, zwijając się z bólu po kolejnej dawce cudownej oksytocyny i łzy cisnęły się do oczu, gdy słyszałam rozmowę położnej z ‘już matką’. Szczęka zaś opadła prawie do podłogi. 
Dziewczyna, bo kobietą jej nazwać nie można, wydała na świat dziewczynkę. Nakrzyczała się, że ojojoj i nacierpiała się przy tym na pewno. 
I naglę słyszę pytanie położnej: czy chce Pani przytulić dzieciątko?
Co za pytanie! Jak można nie chcieć? Pomyślałam. 
I nagle odpowiedź: nie, proszę ją zabrać!
‘No to się dziewczynka zdenerwowała. Musiało ją mocno boleć’ – zaśmiałam się w duchu. 
Ale za chwilę przychodzi lekarz i tłumaczy, że do domu dziecka, że może po nią wrócić, że adopcja pełna…
A mi oddechu brak! Oddać? 9 miesięcy pod sercem nosiła, urodziła, a teraz tak po prostu porzuca w szpitalu? W głowie mi się nie mieści…
No dobra. Młodziutka, nie poradzi sobie sama, ale chyba ma jakąś rodzinę, rodziców? Tak po prostu oddać? 
Niesprawiedliwe…
Dzieciątko niczemu winne miesiąc później spotkałyśmy z Dzidziulką leżąc na oddziale dziecięcym. No tak, pomyślałam, dopiero 31 dni, a aż całe 60 dni dziecko ma spędzić w szpitalu, zanim zostanie ‘przekazane dalej’. Marysia (tak nazwały ją pielęgniarki) ciągle z pieluszką na głowie leżała, kołysana szpitalnym łóżeczkiem, by nie płakała, przez wciąż zmieniające się pielęgniarki.
Niesprawiedliwe to wcale! 
A ludzie, choć pragną ze wszystkich sił, tego Cudu mieć nie mogą. 
Tyle łez, tyle ciężkich dni, by doczekać tej właśnie chwili, gdy położna na piersi kładzie to cieplutkie ciałko tak długo wyczekiwane… 
Na zdjęciu Dzidziulka w pierwszej dobie życia. Nasz najcudowniejszy uśmieszek :*

Dodaj komentarz

2 thoughts on “natchniona Mama Dzidziulki o niesprawiedliwości tego świata

  • Emilia Kowalska

    Ja uwazam rowniez ze nie ma sprawiedliwosci na swiecie. Ale lepiej dla takiego dzieciatka jesli "matka" zostawi je w szpitalu, niz miala by pozniej wyrzucic w worku jak smiecia, znecac sie lub wogole odebrac zycie. A w takiej sytuacji dziecko ma duze szanse aby trafic do cudownej rodziny ktora bedzie kochala je jak swoje i da mu szanse na cudowne, pelne milosci zycie.