Bo przyszłość zaczyna się dziś… czyli o tu i teraz słów kilka 5


 

Chciałam Was przeprosić, bo choć głowa pełna pomysłów na nowe wpisy, perfekcjonizm matki blogerki wciąż próbuje mnie zgubić i robię co mogę, by choć te trzy posty w tygodniu się pojawiły. Osoby, które zauważyły naszą ograniczoną aktywność w ostatnim czasie uspokajam od razu, absolutnie nie rezygnujemy z blogowania. Przeciwnie. Działamy ze zdwojoną siłą. Tyle, że zmiany, które szykujemy w tej chwili są dla Was niewidoczne dzisiaj, ale idą. Nie można powiedzieć, że są na wyciągnięcie ręki, bo one się nawet w tej chwili realizują. Ruszyła machina…

Dlatego proszę Was o cierpliwość. Choć sama jestem strasznie niecierpliwa. Przebieram w miejscu nogami, naładowana pozytywną energią, aż kipię. Na ten moment czekałam dwa lata. Od samego początku wiedziałam, że muszę to zrobić, ale… No właśnie, pozwoliłam, by to ale wzięło górę. Dałam się przechytrzyć temu podstępnemu “jutro” i “narazie”. Posłuchałam szeptów zza mych pleców, że jeszcze za wcześnie, że najpierw powinnam zobaczyć, czego naprawdę chcę. Zostawiłam to na chwilę, tymczasem coś co powinnam zrobić dwa lata temu, cicho czekało na swój czas. No może nie do końca cicho, bo odzywało się co jakiś czas, wieczorem przed snem najwięcej, ale wówczas “jutro” dochodziło do głosu, a potem i tak ostatecznie okazywało się, że ‘narazie’ zostawię tak, ale do tego wrócę, no ‘jutro’ przecież. Kolejne jutro… Tymczasem minęły dwa lata i wciąż jestem w tym samym miejscu. Wciąż tak samo mocno zdeterminowana, by to zrobić i wciąż tak samo niepewna, co przyniesie jutro.Jak to w życiu

I myślę sobie właśnie, że i w życiu przecież tak jest. Nie wierzysz? A ile razy chciałaś coś zrobić, ale zabrakło Ci odwagi i stwierdziłaś, że ‘narazie’ się wstrzymasz? Ile razy czegoś pragnęłaś, ale zostawiałaś to na jutro? A potem na kolejne jutro i kolejne…  Zupełnie jakby to jutro miało być lepsze? W ten sposób właśnie żyjemy w zawieszeniu. W tym na chwilę, niedopracowanym, tak nieidealnym. Tak naprawdę to nawet i nie żyjemy, a wegetujemy. Zamiast wyciskać z życia wszystko, co się da. Żyjemy w stanie na chwilę, byle jakim, aż wreszcie… przyzwyczajamy się do tego. Pozwalamy, by nasze pragnienia zostawione narazie przygniotła szara codzienność, zagrzebując je z każdym kolejnym “jutro” coraz głębiej… Wiecie, że choć od przeprowadzki jesienią miną trzy lata, my wciąż nie wybraliśmy oświetlenia do kuchni? Sami siebie karmimy wymówkami, że nie możemy znaleźć tego, co chcemy. Przez to, że wciąż nie podjęliśmy decyzji co chcemy kupić, tyle miesięcy mieszkamy z kablem i żarówką dyndającą z sufitu i przyzwyczailiśmy się do tego, że nawet nie zwracamy już na to uwagi. Na początku oczywiście krzyczałam, że nie przeprowadzę się, dopóki wszystko nie zostanie zrobione. Uległam, bo to przecież na chwilę tylko… Bo jutro na pewno coś znajdziemy.A czemu nie zacząć dziś? 

Postanowiłam to zmienić. Już nie będzie ‘jutro’ i ‘narazie’. Działam. Tu i teraz. Wyciskam ile się da, tak jakby jutra miało nie być. Żyję. Żyję tak naprawdę. I postanowiłam zarażać innych, zaczynając od Dzidziulkowego Taty. Miejsce ze zdjęć dawno wpisało się na moją listę rzeczy do zwiedzenia. Dzidziulka była jeszcze malutka, więc odłożyłam tę wycieczkę na ‘jutro’, kiedy podrośnie, zacznie chodzić, więcej zrozumie. Zapomniałam o nim na chwilę, ale przypomniała mi Agnieszka (z bloga buuba.pl) dwa miesiące temu. Gadałam i gadałam, aż wreszcie Dzidziulkowy Tata posłuchał. Całkiem spontanicznie pewnego ranka spakowaliśmy się, wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy. Nie obyło się bez przygód. Bo kto drogi (niby zna i) skraca, a potem na dokładkę nawigację włącza, ten musi się zgubić. A kto zadania oddelegowuje i nie kontroluje ich wykonania, ten na bank będzie szukał sklepu w środku totalnej wioski. Mimo wszystko spędziliśmy rewelacyjny dzień, w cudownym miejscu, bardzo rodzinnie – tak jak lubię najbardziej. Tu i teraz. A te wszystkie przygody dodatkowe sprawiają, że owe tu i teraz kiedyś będziemy wspominać z jeszcze większym uśmiechem.

 

 

 

 

 


Dodaj komentarz

5 thoughts on “Bo przyszłość zaczyna się dziś… czyli o tu i teraz słów kilka