Pierwszy stycznia 6


img_4571bb

Stanęła przed trzymetrową szafą. Ruszyła wielkie, przesuwane drzwi. Spojrzała na ułożone równo sterty ubrań. Zawsze wiedziała, że właśnie tak należy postąpić w sytuacji, której właśnie doświadczała. Że trzeba się spakować i odejść. Nie przypuszczała jednak, że kiedyś przyjdzie się jej z czymś takim zmierzyć. Bo takie sceny widziała tylko w filmach.

Nie odwracając się nawet zapytała samą siebie, co teraz? Ogrom rzeczy, które miałaby wziąć ze sobą, przytłoczył. Wybrać najważniejsze wydało się niemożliwe. Kiedy on próbował odpowiedzieć na pytanie, zorientowała się, że powiedziała je głośno.  Ale ona nie czekała na odpowiedź. Próbowała ogarnąć mętlik w swojej głowie.  Złapać te myśli, które galopowały, a których za cholerę nie potrafiła zatrzymać.

Odchodzę… Nie wiem… Co z dziećmi? Powiedziała znowu głośno…

„Nie musisz odchodzić” – wydusił mąż. Mężczyzna jej życia. Ten książę na białym koniu, który czternaście lat temu pojawił się w jej życiu i pokazał, że może być szczęśliwa. Dzisiaj okazał się takim samym, beznadziejnym facetem, jakich do tej pory spotykała na swej drodze.

Nie chciała odchodzić. Tak bardzo nie chciała odchodzić. Przed oczami stanęła ściana wody. Obraz rozmazał się i po rozpalonych policzkach popłynęły łzy.

Uciekła. Do sypialni. Zwinięta w kłębek nie powstrzymywała już łez. Ale na pewno nie chciała odchodzić.

Jest ktoś inny? – pytała.

Ale on nie odpowiadał, tylko tłumaczył się od razu, że jej nie zdradził. Jednak jego słowa zupełnie jej nie uspakajały. Wręcz przeciwnie. Sprawiały, że w głowie rodziły się kolejne pytania. Bo gdyby nikogo nie było odpowiedziałby. A on od razu się tłumaczył. Tylko winny się tłumaczy – podpowiadał rozsądek.

 Nie kochasz mnie? – wydusiła przez łzy.

Zawsze będę Cię kochał. Jesteś matką moich dzieci. Usłyszała.

To zdanie tylko ją utwierdziło w podejrzeniach. Nikt nie używa sformułowań: zawsze będę Cię kochał i uzasadnia tekstem jesteś matką moich dzieci. Nikt.

Tak naprawdę nawet ona nie przypuszczała, że te wydarzenia z 1 stycznia to dopiero wierzchołek góry lodowej. Właściwie lawiny, która runęła na jej głowę i barki w ciągu całego roku. Wiedziała jednak, że skoro płaczem wita nowy rok, będzie płakać kolejne 365 dni. Nie myliła się. Ten rok był prawdopodobnie najgorszym rokiem w jej życiu. Ale był też rokiem zmian… A zmiany nie są złe. Mogą być trudne, mogą być cholernie trudne lecz nie są złe… ale o tym dowiedziała się znacznie później.

cdn…


Dodaj komentarz

6 thoughts on “Pierwszy stycznia

  • Aneta

    Nawet nie wyobrażam sobie co musiałaś czuć w takiej chwili. Mi pękłoby serce. Uważałam, że jak para stara się o dzieci, po drodze napotykając różne niepowodzenia staje się silniejsza, jednak nie zawsze… Czytając Twoje wcześniejsze wpisy… miałam wasze małżeństwo za takie dobrane, zgodne…
    Nie szanuję kobiet które interesują się żonatymi facetami, takie powinno się wieszać na szubienicy. Sama w dalszej rodzinie miałam taki przypadek, odebrała męża i ojca innej kobiecie stwierdzając, że” jej to nie obchodzi. Najważniejsze aby jej było dobrze,aby była szczęśliwa.” Szmata…. Los jednak jej się odpłacił-jemu też- urodziło im się chore dziecko- a zostawił dwóch zdrowych synów, których miał z żoną.

  • alezdna

    jesteś taka piękna kobieta i masz takie fajne dzieci .. mężczyzna który ma coś takiego i stracił to nieudacznik.. to tak jak mieć milion dolarów w ręce i wyrzucić. Smutny ten wpis ale czas leczy wszystko i za kilka lat będzie to wspomnienie. Kilka razy zastanawiałam się co zrobiłbym w takiej sytuacji i po prostu nie mam pojęcia .. czekam na ciąg dalszy 😉