dobro w ludziach jest. 6


Pamiętacie, jak pisałam Wam o naszym wyprawach do banku? Jak to z Dzidziulką stoimy po godzinę, półtorej, w kolejkach i stajemy się bankowymi umilaczami osób towarzyszących nam w tej kolejce?
 Jeśli nie, to KLIK
Ostatnio zdarzyło się coś niewiarygodnego!
Tyle miesięcy, mogłabym rzec śmiało nawet tyle lat i nie sądziłam, że takie rzeczy mogą się dziać!
Jednak dzieją się, a mi ostatnio przyszło tego miłego czynu doświadczyć…
Z uwagi na mój błogosławiony stan i nudności, które nasilają się z każdą godziną, wybrałyśmy się z Dzidziulką do banku wcześniej niż zwykle. Byłyśmy jeszcze przed otwarciem placówki, licząc mocno, że nikt na tak genialny pomysł nie wpadnie i będziemy pierwsze. Oczywiście nie byłyśmy, bo dziesięć osób wpadło na nasz pomysł chwilę wcześniej. Wściekła więc zajmuję kolejkę pod zamkniętym jeszcze bankiem. Padał deszcz. Właściwie to lało. Zagaduję więc Dzidziulkę, by stała blisko mnie, pod zadaszeniem. Dzidziulki ciekawość świata jednak na tyle silna, że padający deszcz nie powstrzymywał ją przed zwiedzaniem. 
Wybija godzina zero i wszyscy ruszają. Staram się pędzić na tyle szybko, by pozostać tą jedenastą, bowiem za nami kolejka znacznie się wydłużyła od naszego przyjścia. Dzidziulka zaś postanawia iść do stolika z kredkami. I dylemat. Gonić kolejkę czy Dzidziulkę. Sekundy na podjęcie decyzji. Pędzę zająć miejsce. oglądając się jednocześnie, co się dzieje przy stoliku z kredkami. Kiedy zaś kolejka ‘zaklepana’ mogę spokojnie wrócić, rozebrać Dzidziulkę, pomóc jej usiąść. Następnie wracam na swoje miejsce w kolejce. 
Pierwsza Pani rusza do okienka, jednak nic się nie dzieje, bo trwa odpalanie systemu. Stoję zapatrzona w Dzidziulkę, zaś podchodzi do mnie jakaś Pani. Starsza Pani pochyla się w moją stronę, jakby chciała powiedzieć tajemnicę. Uśmiecham się, nasłuchując co chce powiedzieć. Byłam przekonana, że chce skomentować zachowanie Dzidziulki. A ona mi mówi, żebym ja w tej kolejce nie stała. Żebym szła pierwsza, bo z dzieckiem. Odpowiadam grzecznie, że nie chcę się wpychać. Ludzie się zdenerwują. Pani stojąca przede mną odwraca się i mówi, żebym szła. Że nie ma nic przeciwko. Pani, która podeszła tłumaczy, że ona jest druga i ona przepuszcza. Podchodzę niepewnie na początek. Stoi Pan. Z niedowierzaniem, pytam czy na pewno. On też nie ma nic przeciwko. Nikt nie ma. Co za ludzie? Nie jeden człowiek! Dziesięcioro! No dziewięcioro, po Pani która była pierwsza już siedziała przy okienku. Mało tego. Kiedy podeszłam do okienka, oni patrzyli na Dzidziulkę, która została przy stoliku z kredkami. Kiedy zaś Dzidziulka zorientowała się, że nie widzi Mamy, odsunęli się, by mogła mnie dostrzec.
 Podziękowałam.
Wyszłyśmy z Dzidziulką z banku po niespełna dziesięciu minutach. Takiej wizyty nie miałyśmy nigdy!
Nie mogłam uwierzyć, że istnieją tak dobrzy ludzie. A może, że tacy ludzie chodzą do naszego banku, i  że spotkałyśmy jednego dnia aż dziewięcioro z nich.

 

body – no name
kamizelka – smyk
spodnie, pasek – h&m
buty – zara baby


Dodaj komentarz

6 komentarzy do “dobro w ludziach jest.

  • Anonimowy

    Fajnie że takie rzeczy sie dzieją i że są tacy ludzie! 😉 I takze to ze potrafisz to docenić! 😉 oby więcej takich sytuacji!

  • MyWay

    ehhh w Gnieźnie mnóstwo dobrych – ale właśnie Starszych:) bo Młodzi… szkoda gadać.. mam nadzieję,że kiedy moi Chłopcy będą już Mężczyznami, też nie jeden raz odpuszczą, i zwrócą uwagę na kobietę z Dzieckiem czy kogoś Starszego. Dużo zależy od nas;) Rodziców;)

  • Anonimowy

    jakie Dzidziulka ma już długie włosy!!! 🙂 A my z Antkiem też dzisiaj zostaliśmy przepuszczeni w kilometrowej kolejce w piekarni. 🙂 I też doświadczyłam tego 'cudu' pierwszy raz. może to jakiś dzień uprzejmości? 🙂
    Mama Antka

  • Anonimowy

    a po co do banku tak często chodzicie jeśli mogę spytać? ja ostatnio czekałam godzinę żeby dane zaktualizować ( moje dzięcię było w tym czasie w domu z dziadkami) i taki mnie nerw trafił że zamknęłam konto, podziękowałam za współpracę i otworzyłam internetowe 😛