A czy Ty umiesz się kłócić? Sześć zasad dobrej kłótni… 22


Lubisz się kłócić? Zastanawiałaś się kiedyś, jak wygląda Twoja kłótnia? Jest głośno, lecą talerze i ‘przecinki’, aż wreszcie ze złości wychodzisz z domu, trzaskając drzwiami? A może to wszystko dzieje się w Twojej głowie, zaś w rzeczywistości, zamiast powiedzieć co myślisz gryziesz się w język i szybko ustępujesz, bo nie chce Ci się wchodzić w dialogi, które i tak do niczego nie prowadzą?  

Kłótnia nawet w najbardziej udanym związku jest czymś normalnym. Jesteśmy tylko ludźmi. Trzeba pogodzić się z tym, że nasza druga połówka, choćby była chodzącym ideałem, nie zawsze będzie podzielała nasze zdanie. Nasze potrzeby nie zawsze będą pokrywać się z potrzebami męża i zwłaszcza, kiedy w głowie burza hormonów, możemy po prostu wyjść z siebie i stanąć obok… W czasach przed pojawieniem się potomstwa sprawa jest prosta, albo raczej prostsza. Kiedy jednak w domu plączą się tyci nóżki, cudne maleńkie oczka bacznie obserwują każdy nasz ruch, a tyci uszka słyszą najbardziej niepożądane słowa, sprawa się komplikuje. Jeśli przed ślubem po prostu trzasnęłaś drzwiami, a teraz język boli od tego gryzienia, pamiętaj, że emocje które kumulują się wewnątrz również nie doprowadzą do niczego pozytywnego.

Dlatego też, jeśli jeszcze nie poznałaś zasad dobrej kłótni, warto nadrobić. Wszak chodzi o dobro Twoich dzieci, które potrzebują kochających się rodziców. A żeby te relacje małżeńskie iskrzyły właściwie, czasem potrzebny piorun, taki malutki. No dobra, czasem nie obędzie się bez gradobicia i tego również nie należy się wstydzić, pod warunkiem, że robicie to poprawnie.

 

POZNAJCIE SZEŚĆ ZASAD DOBREJ KŁÓTNI:
1. Uważamy na język. Przede wszystkim szanuj drugą osobę, nawet jeśli w tym momencie doprowadza się do białej gorączki. Pamiętaj, że ta złość jest chwilowa. Że problem prędzej czy później zostanie rozwiązany, zaś zadane ciosy – zwłaszcza te poniżej pasa, zranią nieodwracalnie, osobę, którą kochasz. Mów o swoich uczuciach, jak Ty się czujesz i co Cię boli. Nie oceniaj drugiej połówki, nawet jeśli na język cisną się epitety, jak nigdy.
2. Nie wyciągamy starych brudów. Duchy, powroty do przeszłości i inne takie atrakcje nie są dobrą praktyką. Potęgujesz złe emocje, nakręcasz sam siebie i kłótnia do niczego nie prowadzi. No może prowadzi… do łez.
3. Nigdy oraz zawsze – słowa zabronione. Te dwa słowa wyrzuć ze swojego słownika. Najlepiej nie tylko w kłótni, ale i w codziennym życiu przestań ich używać. Te słowa mają jakąś magiczną moc, która potęguje złe oddczucia. Możemy powiedzieć: Nie wynosisz śmieci, weź worek, jak będziesz wychodzić. Ale kiedy powiemy: Nigdy nie wynosisz śmieci, weź worek, jak będziesz wychodzić, aż ciśnie się na usta: No jak to nigdy? To ja zawsze wynoszę, to Ty nie wynosisz! Widzicie różnicę? Z prostej wymiany zdań, kłótnia murowana. Budzą się emocje, które każą bronić się przed atakiem. W czasie kłótni te wyrazy są bezwzględnie zabronione. Bowiem niewłaściwie użyte, zwłaszcza połączone z punktem drugim, mogą bardzo mocno zranić drugą osobę.
4. Przyznajemy się do winy. Ten punkt to prawdziwe wyzwanie dla  kobiet. Bo mężczyzna jeszcze potrafi się przyznać do błędu. Kobieta częściej ma z tym problem. Kłóci się i nawet jeśli w połowie okaże się, że nie ma racji, nie może przestać i po prostu przyznać się do pomyłki, więc brnie i brnie w bagno.
5. Nie idziemy spać skłóceni. Szukamy kompromisu. Próbujemy rozwiązać problem, do skutku. Nie przekładamy rozmów na inny termin, nie bawimy się w ciche dni.
6. Wybaczamy i zapominamy. Ten punkt to trochę kontynuacja punktu drugiego. Bo jak już skończymy się kłócić to… wybaczamy i zapominamy. Wybaczamy, więc nie snujemy się urażone po domu przez trzy kolejne dni, trzymając język za zębami. A kiedy już wybaczamy to nie wracajmy do tego nigdy. Tu wyjątkowo słowo nigdy jest dozwolone.

Nie należy bronić się przed kłótnią. Taka wymiana zdań czy poglądów jest potrzebna, bowiem narastająca frustracja i irytacja nie służy dobru rodziny. Warto jednak nauczyć się zasad dobrej kłótni, by spierać się właściwie i na temat. W każdej rodzinie zdarzają się problemy, ale ich wspólne rozwiązywanie, zbliża i umacnia związek, nie pozwólcie by było inaczej.

 

No dobra, a teraz powiedźcie jak to jest u Was? Umiecie się kłócić? Jakie błędy popełniacie? A może dopisalibyście jeszcze jakąś zasadę do tej listy? No dalej, nie wstydźcie się, nie będziemy oceniać!

Dodaj komentarz

22 komentarzy do “A czy Ty umiesz się kłócić? Sześć zasad dobrej kłótni…

  • Góralska Mama

    Niestety kłótnie to bardzo trudny i skomplikowany temat. Najlepiej, żeby się nie pojawiały wcale, a jeśli się już pojawią, to dobrze by było, żeby obie strony stosowały się do tych zasad…
    Bardzo mądry post 🙂

    • dzidziulkowo

      dziękuję za komplement. A co do komentarza, myślę, że jeśli się wcale nie pojawiają to, coś jest nie tak… nie wierzę, że da się żyć lata bez odmiennych zdań, poglądów itd.

  • Zwykła Matka

    Nie lubię się kłócić…..Zawsze mówię co myślę, czekam na rewanż i uważam sprawę za zakończoną! Kłótnia albo tzw "ciche dni" to dla mnie strata czasu, który i tak za szybko płynie! Ale Twoje rady sa świetne, zgadzam sie zwłaszcza co do tego, by za nic w świecie nie iść spać skłóconym!!!

  • anjanka

    Ktoś kiedyś powiedział, że małżeńska kłótnia, to nowe utwory na początku, a potem się wraca do starych i zawsze dobrych przebojów.
    Coś w tym chyba jest, chociaż tak nie powinno być.

  • Peace.Happiness.Family.

    Ja kiedyś z moim partnerem, kłóciłam się strasznie głośno, na tą chwilę oboje nauczyliśmy się, że zamiast kłótni może być rozmowa, mówimy sobie wszystko i tak jak piszesz nie wyciągać starych brudów, jeżeli jest kłótnia to warto szczerze rozmawiać i powiedzieć wszystko i dojść do kompromisu, a wtedy na pewno nie powstanie ten sam problem :). Pozdrawiam 🙂

  • Save the Magic Moments

    Bardzo mądry i pouczający tekst. Zdecydowanie masz rację. We wszystkim co piszesz, a już najbardziej w kwestii dzieci. Przecież życia uczą się właśnie od nas. A ze mnie taki nerwus. Warto jednak trzymać nerwy na wodzy.

  • Meduza

    Oj tak, ciche dni to dla dziecka bardzo stresujący czas, bo nie umie się ono odnaleźć. Posiadając dziecko uczymy się KULTURALNIE kłócić, tak aby go nie przerazić i nie tworzyć urazów/niemiłych wspomnień, które zostaną z nim na zawsze. Miedzy innymi dobro dziecka wpłyneło na moją decyzję o wyproszeniu mojego narzeczonego, a jego tatę z naszego życia. Ale cóż, czasem trzeba podjąć ostateczny krok.

  • F.

    Kolejny już wpis na kolejnym blogu widzę o tym samym. I cieszę się, że ktoś próbuje przedstawić zasady wzajemnego szacunku podczas kłótni, ale nie rozumiem zdania powtarzanego przez wszystkich jak mantra: "Kłótnia jest czymś normalnym."
    Dochodzę do wniosku, że ja i mój partner jesteśmy kompletnie nienormalni bo po prostu się nie kłócimy. A ja nawet nie potrafię sobie wyobrazić o co moglibyśmy się kłóci. A przeszliśmy razem naprawdę wiele i w wielu sytuacjach byliśmy stawiani. Ale jako ludzie nienormalni dużo rozmawiamy o swoich uczuciach. Nie ma potrzeby niczego w sobie kisić a zwyczajnie można wszystko przedyskutować.

    • dzidziulkowo

      Nie widziałam innych wpisów, ale fajnie, jeśli kogoś natchnęłam, do poruszenia tego tematu. Kłótnia jest czymś normalnym to zdanie, które może być różnie interpretowane. Dla jednych kłótnia to odmienne zdanie, brak zgody, sporne stanowiska i oczywiście wówczas wystarczy przedyskutowanie, wymiana argumentów i wspólnie wypracowany kompromis. Nie kłócić się, czyli nie mieć odmiennych zdań na żaden temat, zgadzać się we wszystkim, to rzadkość niestety, ale wcale nie mówię, że nie możliwe.