ahoj przygodo…


Przed pojawieniem się Dzidziulki na świecie, nie brakowało spontanicznych wypraw w nieznane…
Czasami znane i bardzo lubiane strony ;p

Z malutkim dzieciątkiem nie jest to takie łatwe.
Nie oznacza to jednak, że spontaniczne wyjazdy są niemożliwe.
Po prostu od spontanicznego pomysłu do realizacji schodzi nieco dłużej…
Bo, bynajmniej w naszym wypadku, jakieś dwie, trzy godziny  :)
I oczywiście wszystko “ustawione” pod sen Dzidziulki.
Pakowanie Dzidziulkowych toreb, zazwyczaj trzech, Mama opanowała już do perfekcji.
Zatem z każdym kolejnym wypadem, bije swoje rekordy czasowe.
Oczywiście przy pakowaniu generalną zasadą jest lepiej wziąć więcej, niż mniej, bo nigdy nie wiadomo, co się może przydać.
Już któryś raz z rzędu, gdy dumna i szczęśliwa stoję gotowa, z prawie gotową Dzidziulką na rękach, myśląc uff no to możemy wyruszać,
Tatuś Dzidziulki orzeka: no dobra, to teraz ja mogę się szykować.
I kolejne minuty…
Taak, jeszcze kilka rzeczy musimy udoskonalić ;p
Na koniec dnia te wszystkie niedopracowane szczegóły nie mają najmniejszego znaczenia, zaś wspomnienia z wyprawy są bezcenne…
No i masa zdjęć. O tak, tych nam nie brakuje.

 

 

 

Na koniec:

Ulubiony towarzysz Dzidziulki – Elmo podróżnik :)
Nasz czerwony bohater jest rewelacyjnym kompanem na krótkie i długie wyprawy samochodem.
“Elma świat” ukoi najgorsze Dzidziulkowe płacze…

I jeszcze buziak dla Cioci, która podarowała gap’owe ogrodniczki :* Cudne! A co najważniejsze bardzo wygodne dla Dzidziulki. Wykonane z cienkiego, miękkiego jeansu, nie krępują ruchów i nie grzeją w gorące dni, a Dzidziulka to przecież hot girl 😉

Na pewno jeszcze je zobaczycie na blogu.

ogrodniczki – gap
body – carter’s
opaska – pepco
rajstopy – wola
buty – auchan

Dodaj komentarz