Roosevelt Island 2


Roosevelt Island to wąska wyspa, mająca zaledwie dwieście czterdzieści metrów szerokości i trzy kilometry długości, położona na rzece East River, pomiędzy Manhattanem a dzielnicą Queens. Niedoceniana ‘atrakcja’ Nowego Jorku, pomijana bądź często znajdująca się w zestawieniach turystycznych na niskich pozycjach. Tymczasem właśnie tam spędziliśmy jedną z najpiękniejszych, rodzinnych niedziel.

Do trzech razy sztuka…

… podobno. Dopiero kiedy po raz trzeci moja noga stanęła na nowojorskiej ziemi udało mi się tam dotrzeć. Jaka szkoda! Jeśli planujecie podróż do Nowego Jorku, to miejsce powinno zająć wysoką pozycję na Waszej liście “must see”. Roosevelt Island to rewelacyjne miejsce na popołudnie z rodziną, na randkę z ukochanym, czy plotki ze znajomymi. Spokój, cisza i Manhattan prawie na wyciągnięcie ręki. Widoki zapierające dech w piersiach. Lepszej pogody tego dnia nie mogliśmy sobie zażyczyć. Warto wziąć pod uwagę prognozę pogody planując tam dzień, bo blisko rzeki bywa chłodniej niż w centrum Manhattanu. Upał dokuczający tego dnia w połączeniu z chłodem bijącym od wody, był przecudowny.

Miejsce do życia

Dziwiłam się, jak nowojorczycy chcą żyć w takim miejscu. Na Roosevelt Island mieszka około dwunasty tysięcy mieszkańców. Tacy odcięci od świata, tzn. od tętniącego życiem Nowego Jorku. W razie jakiejkolwiek katastrofy nie mają zbytnio drogi ucieczki (tak, wiem, filmów się naoglądałam). Jest jeden most. No i subway. Jeden, głęboko pod ziemią, jechaliśmy widną ze dwa albo i trzy piętra. Kiedy dotarliśmy na wyspę, wszystko stało się jasne. Jak tylko opuściliśmy kolejkę, uderzyło nas piękno tego miejsca. Wyspa jest niesamowicie zielona, czysta. Bardzo kontrastuje z ulicami Manhattanu, które wcale nie są tak czyste, jak oglądamy w ulubionych filmach czy serialach. Tu czas płynie zdecydowanie wolniej. No i ta błoga cisza i spokój. Prawie nie widać aut, ludzie spacerują, bez pośpiechu. Zwiedziliśmy jedną trzecią wyspy, raczej skupiając się na lewej stronie, spacerując promenadą. W tej części nie ma sklepów, więc warto zabrać ze sobą jakieś przekąski i wodę. 

Roosevelt  Island Tramway

Na Roosevelt Island możemy dotrzeć subway’em (F), czyli tunelem pod rzeką albo wybrać drugą opcję i przez siedem minut napawać się ekscytującymi widokami Nowego Jorku. Na wyspę kursuje bowiem kolej linowa, do której wejście znajduje się przy na skrzyżowaniu 60 street i 2 Ave. Poruszająca się z prędkością dwudziestu kilometrów na godzinę jakieś siedemdziesiąt sześć metrów nad ziemią, wzdłuż mostu Queensboro jest fajną atrakcją. Cieszę się, że nie daliśmy się przestraszyć plotkom, usłyszanym od ‘niby’ miejscowych, którzy jednak nigdy nie byli w tym miejscu. Kolejka może budzić strach, wśród osób mających lęk wysokości, ale mnie – osobie, która już na siódmym piętrze nie wyjrzy przez balkon, nawet nie zakręciło się w głowie, a to znaczy, że straszne to nie jest. Widoki zza szklanej ściany kolejki są świetne. To rewelacyjna atrakcja, nie tylko dla dzieci. A wszystko za trzy dolary. Ponieważ kolejka jest środkiem komunikacji dla mieszkańców wyspy, koszt wynosi tyle co przejazd metrem. Dzieci do trzech lat i dzieci, których wzrost nie przekracza stu dwunastu centymetrów nie płacą za przejazd.

Kiedyś tam wrócę

Tak już jest z Nowym Jorkiem, że nie da się zobaczyć wszystkiego. Obiecaliśmy sobie, że kiedy znów odwiedzimy Wielkie Jabłko Roosevelt Island będzie pierwszym miejscem, które odwiedzimy. Ruszymy tym razem obejrzeć prawą część wyspy, która jest dwa razy dłuższa niż lewa (patrząc od miejsca, w którym wysiadasz z kolejki linowej). Na samym końcu znajduje się latarnia morska, której już po raz drugi nie udało się zobaczyć. Przydatną ciekawostką jest, że po wyspie kursuje tzw. czerwony autobus, który jest całkowicie bezpłatny.

Przydatne linki:

ROOSEVELT ISLAND TRAM
RED BUS SERVICE


plecak Dzidziulki – TU/ plecak Taty – TU/ królik – TU

Dodaj komentarz

2 thoughts on “Roosevelt Island