tyci stópki na Brooklyn Bridge 4


Kolejna znana na całym świecie ikona Nowego Jorku. Brooklyn Bridge to jeden z najstarszych wiszących mostów. Łączy dwie dzielnice Brooklyn i Manhattan, a tyci nóżki Dzidziulki przeszły prawie calutki, 1834 m, to pewnie jakieś pięć tysięcy albo i więcej dzidziulkowych kroczków. Często turyści dochodzą do połowy i zawracają albo wypożyczają rowery i most pokonują na dwóch kołach. Jest to całkiem dobre wyjście dla nie rodziców. Kiedyś, spacerując po tym moście podziwiałam widoki, dziś ciężko było mi się na nich skupić, bo Dzidziulka odważnie zwiedzała, zaglądając, wyglądając gdzie się da, a nawet mówiła, że chciałaby wskoczyć do wody. A przecież most wisi ponad czterdzieści metrów nad wodą. Spacer ten przekładaliśmy kilka razy ze względu na pogodę. Swoją drogą, wiosna w Nowym Jorku w tym roku jest wyjątkowo kapryśna. Na szczęście udało nam się trafić na upalny dzień, wiatr zatem zamiast dokuczać przynosił ulgę. Dzidziulkowe buźki już nawet zdążyły się opalić. Spacer po Brooklyn Bridge to obowiązkowy punkt na liście miejsc do zwiedzenia w Nowym Jorku. Trzeba jednak dobrze się do niego przygotować. Źle wybrana godzina oraz nieodpowiednia pogoda nie da się nacieszyć widokami, a te są naprawdę nie do opisania. Zdjęcie mostu od razu po powrocie wędruje na ścianie, by przypominać nam tę wyprawę. Mimo, że patrząc pod nogi, pomiędzy deskami, w tyci szparach widać poruszające się po moście auta, co z kolei powoduje zawroty głowy, a ponadto most drga i brzęczy, kiedy jest większy ruch samochodowy, to mimo wszystko jest to jedna z atrakcji, którą wspominamy najmilej. Zapraszam na fotorelację. A Wy macie lęk wysokości?
  
Wszystkie zdjęcia z tego postu zostały zrobione za pomocą: Tokina AT-X 16-28 F2.8 PRO FX

Dodaj komentarz

4 komentarzy do “tyci stópki na Brooklyn Bridge