gdy muzyka w sercu gra… 2


Przed nami imprezowe dwa tygodnie. Przygotowań masa. Jeszcze nie ogarnęłam się po Tatusiowym urlopie, nie jest lekko się przestawić. Brakuje czasu na kawę, którą z Tatusiem Dzidziulki piłam litrami. Brakuje nawet czasu na jedzenie, więc co tu o entej kawie marzyć. Ale i tak lubię to…

W weekend pierwszy ślub i wesele, na którym będzie nasza Dzidziulka. Mam nadzieję, że ząbkowanie przycichnie na ten dzień i mała tancereczka będzie bawić się, że hej.
Kreacje, zarówno Dzidziulkowa, jak i Mamy Dzidziulki, wiszą wreszcie gotowe, zaś Tatusiowy garnitur gotowy zawsze. No cóż, faceci mają lepiej.
Ale chwilę jeszcze wcześniej święto, na które czekaliśmy calutki rok.
To teraz szybka matematyka Moi Drodzy…
Kto czyta nas regularnie ten już wie, że jutro wielki dzień Dzidziulki.
Kończy bowiem 12 miesięcy.
Pierwszy rok Dzidziulki będziemy świętować dwa razy. Jutro trochę mniej hucznie i w pewną niedzielę bardziej hucznie.
I na koniec Mamina osiemnastka. Któraś z rzędu, ale kto by tam liczył :p
Trochę obawiam się tych wszystkich imprezek, bo jak to z  ząbkującym dzieckiem, nigdy nic nie wiadomo.
A bezsenne noce, choć bezcenne, potrafią zmęczyć.

Dzidziulka jednak muzykę uwielbia, więc jakaś duszyczka imprezowa w niej drzemie.
Jak widać na tych zdjęciach zdarza się, że Dzidziulce i muzyka nie potrzebna, wystarczy bowiem, gdy w sercu gra 🙂


  
sukienka – gap
kapelusz – children’s place
buty – auchan

Dodaj komentarz

2 komentarzy do “gdy muzyka w sercu gra…