idzie jesień… jupi…


Zdecydowanie lato się kończy. Jako, że należę do grupy zmarźlaków, nie ma szans na spacerowanie w krótkim rękawie, gdy na dworze raptem 18 stopni i wiatr. Dzidziulka choć gorąca dziewuszka, jeszcze dzieciątko, więc letnie ubranka odkładamy na bok. I choć wielkimi krokami zbliża się jesień ja się cieszę.
Jak to Tatuś Dzidziulki wciąż powtarza: “ja jestem inna niż reszta świata” i ” bo ja zawsze odwrotnie niż wszyscy na świecie”. No cóż. Drugiej takiej nie ma na pewno :p Ludzie ‘płaczą’, że lato się kończy, jesienne depresje łapią. Ja za latem zatęsknię dopiero zimą, kiedy góry białego cudnego puchu zamienią się w brudne kałuże po pas, po których nie sposób chodzić, a co dopiero wózkiem jeździć. Lato dla mnie jest taką bajką… Wyjazdy, upały, mega długie ale i mega intensywne dnie, spędzane najczęściej poza domem. Jednak, jak wszyscy doskonale wiemy każda bajka kiedyś się kończy. Z owym faktem się całkowicie godzę i w ogóle nie ubolewam. Znika bowiem to “ciśnienie”, by odpocząć, by wyjechać, by wykorzystać ciepłe dni. Słowo “wakacje” w moim odczuciu ma za duże znaczenie. Bo przecież we wrześniu możemy równie dobrze wakacjować i na dodatek bez tłumu turystów :p Mamy jednak to szczęście, że wakacje są wtedy, kiedy chcemy my, bo Dzidziulka jeszcze nie chodzi do szkoły.
Wrzesień jest dla mnie powrotem do rzeczywistości, ale takim pozytywnym powrotem. Może dlatego, że na początku września mam urodziny, więc to zakończenie lata, wakacji zawsze jest przyjemne. Jesień to ponadto czas, kiedy można trochę zwolnić, cieszyć się swoim domkiem, w którym tak rzadko latem się bywało. Znika to “parcie” na wyjazdy (wakacyjne), o których wszyscy trąbią. Uwielbiam wieczory spędzane z kubkiem pysznej herbaty pod milusim kocykiem.
I w telewizji wreszcie “normalne” (załóżmy) programy dla ludzi, a nie mango, sądy wszelakie i dlaczego ja?
Owszem przyjdą te gorsze, szarobure dni, pełne deszczu. Ale oprócz nich, będą te piękne złote dni, słoneczne dni. Już nie mogę się wręcz doczekać, kiedy pokażemy Dzidziulce park pełnych kolorowych liści i wszystkie będą w zasięgu jej rączek. Bo do tej pory musieliśmy zrywać z drzewa zielone. Oszzz my, niszczyciele przyrody, ale dla Dzidziulki wszystko!

body – carter’s
spódnica – baby gap
kamizelka – h&m
rajstopy – wola
buty – in extenso

Dodaj komentarz