biblioteka 6


Każdy rodzic marzy, by jego dzieci wyrosły na mądrych i kochających ludzi. Czytanie książek jest  niewątpliwie jedną z dobrych inwestycji w rozwój dziecka. Dzięki czytaniu pobudzamy i stymulujemy pracę jego mózgu. Dzieciaczki zaczynają rozumieć mowę i stawiają pierwsze kroki w nauce mówienia. Czytanie umacnia więź, dzieci czują się bezpieczne i kochane. Poza tym kształtujemy wrażliwość moralną dziecka, rozbudzamy w nim ciekawość świata, uczymy koncentracji i uważnego słuchania, rozwijamy twórczą aktywność i wyobraźnię, poszerzamy wiedzę oraz usprawniamy pamięć dziecka. 
Dlatego też w naszym mieście powstały cykle zajęć, zatytułowane “Biblioteka małego człowieka” oraz “Czytanie na śniadanie” dla dzieci nie uczęszczających do przedszkola, promujące wartościową książkę dla dzieci oraz wspólną zabawę dzieci, rodziców i bibliotekarek. To wspólne czytanie i oglądanie książek, zajęcia plastyczno – manualne inspirowane książkami, a także zabawy ruchowe, nauka prostych piosenek i wierszyków.
W ubiegłym roku przeszukiwałam internet w poszukiwaniu zajęć dla malucha. Takich, by raz w tygodniu spotkać inne maluchy, wspólnie pobawić się, pouczyć jakiś piosenek czy wierszyków. Niestety okazało się w naszym niedużym mieście o takie zajęcia bardzo trudno. Kilka tygodni temu zaś, zupełnie przypadkiem dowiedzieliśmy się, że w bibliotece regularnie odbywają się fajne spotkania maluszków. Choć bibliotekę mamy pod nosem, ostatnie miesiące nie sprzyjały czytaniu. Przynajmniej książek dla dorosłych, bowiem te dziecięce bierzemy w ręce codziennie. Opowiadałam Dzidziulce o bibliotece i obie z niecierpliwością czekałyśmy na ten dzień…
Niestety okazało się, że zajęcia odwołano, bo Pani je prowadząca się rozchorowała. Pech. Najpierw byłam przerażona. Dzidziulka stała obok i dopytywała gdzie dzieci, a ja musiałam jej powiedzieć, że jednak wracamy do domu. Zwiedziłyśmy więc bibliotekę, poczytałyśmy książeczki, wypożyczyłyśmy kilka do domu i czekałyśmy długie cztery tygodnie, by ponownie w pierwszy piątek miesiąca udać się do biblioteki. Tym razem się udało. To na tych zajęciach powstała wiewiórka z naszej lodówki, o której czytaliście TUTAJ (klik).  I dowiedziałyśmy się, że w innej bibliotece takie zajęcia odbywają się co tydzień. Od paru tygodni spędzamy czwartkowe poranki na aktywnej zabawie. Dzidziulka jest zachwycona. Dzidziuś chyba nieco mniej, bo za każdym razem marudzi, ale nie zniechęcam się. Dzidziulka całkiem dobrze odnajduje się w grupie i nie potrzebuje mojego trzymania za rękę. Dzidziuś w ten sposób zapewne okazuje zainteresowanie bawiącą się grupką maluchów. 

Zajęcia są naprawdę godne polecenia. W oddziale dla dzieci miejskiej biblioteki publicznej odbywają się w każdy czwartek o godz. 10,  zaś w bibliotece filii nr 2 w każdy pierwszy piątek miesiąca o godz. 11. Zajęcia są całkowicie bezpłatne, a niestety niewiele osób o nich wie. Dlatego podaję szczegółowe namiary. Przyłączcie się do zabawy. 
A jeśli nie jesteście z naszego miasta, sprawdźcie swoje biblioteki publiczne. Może nie zdajecie sobie sprawy, że tuż za rogiem omija Was fascynująca przygoda.

Na koniec zajęć na dzieciaczki czeka zawsze małe co nieco – zdrowe jabłuszko! Choć zdarza się i mniej zdrowy – cukierek 😉
Oczywiście zajęcia dla najmłodszych to tylko cząstka tego, co oferuje biblioteka. Na stronie znajdziecie całą ofertę zajęć  – KLIK
i znajdziecie ją na fb – KLIK

Dzidziulka: bluzka – takko fashion/ spodnie – reserved/ spinka – h&m/ buty – bartek

Dodaj komentarz

6 komentarzy do “biblioteka

  • madziulllaaaa

    Śliczna ta Twoja córcia 🙂 Szkoda, że u mnie w mieście nie ma takich zajęć dla dzieci. A do biblioteki chodzimy. Choć Krzyś ma dopiero 2 latka, staram się go przyzwyczajać do tego, ze można wypożyczyć książkę, ale trzeba ją później oddać. Pierwsze 2 razy przy oddawaniu był płacz. Ale za 3 razem już wiedział, że oddamy jedne książeczki, a wypożyczymy inne 🙂 Lubimy czytać, Krzysiu po swojemu, albo jak mama czy tata mu czytają. Uczy się wtedy wielu nowych słów, ogląda z ciekawością obrazki. Domowe książki już znane na pamięć i choć co jakiś czas przybywa nowa pozycja, to jednak w bibliotece taki wybór, że warto korzystać. U nas jest nawet dużo takich książeczek dla najmłodszych – z twardymi kartkami i krótkimi wierszykami.

    • dzidziulkowo

      Zgadzam się z Tobą. My tak regularnie boimy się wypożyczać. Dzidziulka strasznie się przywiązuje i nie mam serca ich oddawać, więc więcej kupujemy niż wypożyczamy. Myślę, że jeszcze nie jej czas. Pozdrawiam!

  • Agnieszka W

    My chodziliśmy na zajęcia w wakacje, bo moja Patrycja już jest przedszkolakiem. Akurat tak się składa, że zajęcia na 3 Maja prowadzi Ela, moja dobra znajoma. Również Was pozdrawiamy 🙂 Aga (Super dzieciaczki)