intuicja 4


Podpowiada mi. Podpowiada od zawsze. Czasem bardzo głośno, czasem tylko szeptem. Jednak zawsze coś do powiedzenia ma. Intuicja…

 Ufam jej, choć zdarza się, że Tata Dzidziulkowy uśmiecha się tym swoim uśmiechem. Takim kuszącym, nieco nieśmiałym, który znaczy, że uważa inaczej, ale przecież serca rozumem nie przegada. Odpuszcza więc i tylko delikatnie się uśmiecha. Niby ukradkiem, ale ukochane moje, choć tak naprawdę to jego, wądołki w polikach wszystko zdradzają. I wtedy nawet trochę wątpię. Później okazuje się, że intuicja podpowiada dobrze, a wtedy zaufanie znowu większej mocy nabiera. Bywa, że Tata Dzidziulkowy nazywa mnie czarownicą, albo wroną, co kracze. Ale przecież to wszystko ona, ta moja intuicja. Podpowiada mi. Podpowiada od zawsze.
Tego dnia też mówiła. Mówiła głośno. Krzyczała. Ale ja zamiast słuchać, rozumem ją chciałam przegadać. Mówiła nie idź, nie posłuchałam, wyrzuty sumienia sobie robiłam, lenistwo zarzucałam. Kłóciłyśmy się długo. Po kilku godzinach obalania argumentów ucichła. Zupełnie, jak by foch z przytupem zrobiła i zwyczajnie sobie poszła. A ja taka dumna, że rozumem ją pokonałam, stawiając na swoim, ale to nie o mnie, a o dzieciaki chodziło. Przekonana, że pokonałam lenistwo, obaliłam wszystkie, jak mi się wydawało – nieracjonalne, argumenty, ale trzeba było intuicji słuchać. Podpowiadała mi. Podpowiadała dobrze, jak zawsze. Choć bywam czarownicą, czasu nie cofnę. Następnym razem jednak posłucham. Obiecuję. Choćby cichym szeptem podpowiadała…

 

 

koszula – h&m/ spodnie – zara baby/ skarpetki – f&f

ps. choć treść bardzo aktualna, zdjęcia już nieco mniej. wygrzebane z dysku, sprzed trzech tygodni, kiedy jeszcze stała choinka. swoją drogą, nasza żywa choinka stała bardzo długo, no ale mimo to kolędy nie doczekała. Dzidziuś wówczas taki zdrowy, radosny, nie mogłam się powstrzymać… tęsknię za tą normalnością.


Dodaj komentarz

4 komentarzy do “intuicja