ulepimy dziś bałwana? 4


Pytanie zaczerpnięte oczywiście z Krainy Lodu, którą odkryliśmy stosunkowo nie dawno, a którą pokochaliśmy całą rodziną. Nawet Domik uradowany patrzy w ekran, gdy tylko damy mu ku temu sposobność. Dzidziulka od wielu tygodni zadaje to pytanie, wypatrując śniegu za oknem. A kiedy prószy, pyta, czy napada go tak dużo, że będzie można ulepić bałwana. No i pewnego weekendu wyczekiwana zima przyszła. Taka prawdziwa, biała, gdzie śniegu pod dostatkiem. W tygodniu nie ma opcji, by ciągnąć wózek i sanki, więc obecność Taty chciałam wykorzystać, by pokazać Dzidziulce, że oprócz zabawy w lepienie bałwana, zima ma wiele do zaoferowania. Ubrałam ją, po raz pierwszy zresztą, tak jak na białe szaleństwo przystało, wychodzimy z domu i… zonk! Dzidziulka pod drzwiami robi aferę, że chce wziąć swoje auto. A sanki?! Taką mamy upartą córkę, że w żaden sposób nie potrafiliśmy jej przekonać i po kilku minutach ustąpiliśmy, przekonani jednak, że pod blokiem chwilę pojeździ i zrezygnuje. Nie zrezygnowała. Choć ciężko było jej się poruszać autem, w sensie odpychać nóżkami, skoro ubrana była, jakby leciała na księżyc. A w jakim była szoku, kiedy powiedzieliśmy, że może usiąść na śniegu, albo nawet się położyć. Patrzyła na nas, jak na kosmitów, z niedowierzaniem powtarzając to, co usłyszała, czy oby na pewno dobrze zrozumiała, co do niej mówimy. Choć musieliśmy ciągać ją w tym aucie, nie było tak źle, bo mimo dużej ilości śniegu, większość chodników była regularnie odśnieżana, a więc zupełnie sucha… Sankami nie dało by rady, a autkiem ciągniętym przez Tatę przy pomocy paska od torby aparatu spacer był całkiem udany. Jak się zapewne domyślanie, na śniegu niestety auto nie radzi sobie najlepiej.

autko  – TU
zgadnijcie, jak miał na imię bałwanek? 

Dodaj komentarz

4 komentarzy do “ulepimy dziś bałwana?