Archiwa miesięczne: październik R


Tego dnia postanowiliśmy wyruszyć na Brooklyn Bridge i jak się okazało to była świetna decyzja. Choć w czasie naszego pobytu za wielką wodą trochę narzekaliśmy na kapryśną pogodę, właśnie tego dnia przypomnieliśmy sobie, dlaczego postanowiliśmy odwiedzić NY wiosną. Omijając sezon letni szerokim łukiem, ominęliśmy najgorętszy okres, który do zwiedzania nie sprzyja, zwłaszcza z dziećmi. Wilgotność, która w Nowym Jorku nie spada poniżej 60%, zaś potrafi sięgnąć nawet 80%, zwłaszcza latem, mocno dokucza. I kiedy spacerowaliśmy sobie po Brooklyn Bridge czterdzieści metrów nad powierzchnią wody, wydawało nam się, że pogoda tego dnia jest idealna. Słonko opalało nasze buzie, a my ubrani na letniaka […]

South Street Seaport


6
Poranek. Zimny poranek. Idę z odkrytymi kostkami, klnąc w myślach, że nie spojrzałam na termometr, zanim wybrałam swój jesienny outfit. Szczęka mimowolnie lata, moje ciało spina się, a już po chwili zaczyna drżeć. To ma być jesień? Do stu koparek, toć to zima normalnie. Czy ja właśnie powiedziałam do stu koparek? – pytam siebie w myślach. Dziecięcy świat już dawno zawładnął moim życiem, czy powinno dziwić mnie zatem cytowanie najczęściej czytanych książeczek. Swoją drogą przygody krecika próbującego złapać księżyc to nasz hit w tym miesiącu…

Dzidziulkowo w studio radia eska!



5
Prowadzenie bloga jest świetną terapią. Dla człowieka skłonnego do filozofowania, każda myśl, która przelatuje przez głowę, zostaje rozebrana na czynniki pierwsze, by sprawdzić, czy może stać się inspiracją dla czegoś fajnego. Czasem zastanawiam się, co bym zrobiła, gdybym bloga nie prowadziła. Pewnie zawracałabym głowę mężowi, zmuszając do odpowiedzi na dziwne pytania, zapewne w najmniej odpowiednim momencie, w środku nocy, kiedy położył by głowę do poduszki, gotowy odpłynąć. To akurat pozostałość po dzieleniu pokoju z siostrą, nocą toczyły się najciekawsze rozmowy, te filozoficzne zwłaszcza, ale mąż tego nie rozumie. Dlatego dziś kładę się na kozetce i oddaję się w Twoje ręce czytelniku, […]

kiedy cierpliwość się kończy?


4
Dumbo… Nie, nie o bajkę Disney’a mi chodzi. Dumbo to skrót od Down Under the Manhattan Bridge Overpass. To miejsce pojawiło się na mojej liście ‘must see’ przez Gossip Girl, którą namiętnie oglądałam w czasach, kiedy miałam jeszcze mnóstwo czasu. Wzdychałam za każdym razem, kiedy Dean wychodził ze swojego loftu. A kiedy ponad pięć lat temu stanęłam tam po raz pierwszy, zakochałam się bez reszty. Duża zielona przestrzeń, zaraz przy wodzie, z najwspanialszym widokiem na Manhattan. Takie otwarte zielone przestrzenie to niecodzienny widok pośród betonowych niekończących się ulic i wieżowców, przysłaniających słońce, dlatego też są przez mieszkańców aktywnie wykorzystywane. Oczami wyobraźni widziałam tam swoją rodzinę. […]

DUMBO nocą… czyli rodzice na wychodnym!



17
Wpadasz na genialny pomysł. Tak genialny, że duma rozpiera się od środka i Twoja klatka unosi się do góry, a pełna powietrza pierś niemalże ucieka ze stanika. Tryskasz radością, gotowa przenosić góry, a ręce rwą się do pracy, by działać i pomysł wcielać w życie. I wtedy biegniesz pochwalić się swą genialnością drugiej połówce, po cichu licząc, że swym pomysłem zachwycisz równie mocno. Tymczasem miłość Twojego życia, która jeszcze nie dawno przed ołtarzem na dobre i złe obiecywała trwać obok i wspierać, bez odrobiny nawet entuzjazmu, depcze Twój pomysł, a przy okazji i Ciebie. Gruchasz na ziemię z impetem, a […]

Czy powinnaś pytać męża o zdanie?


Raczej należę do osób, które lubią mieć wszystko poukładane, zarówno na półkach, jak i w głowie. Plan, najlepiej spisany na kartkę, jest połową sukcesu. Tym razem jednak nie miałam nic, a moje myśli stanowiły wielki chaos, chyba po raz pierwszy w życiu. Koleżanki miały za sobą po kilka spotkań organizacyjnych, adaptacyjnych w przedszkolach, zaś my mieliśmy jedną, wielką niewiadomą. Ostatecznie jakieś pierwsze informacje, choćby o tym, w której grupie jest dziecko, pojawiły się ze dwa dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Byłam zszokowana wówczas, dziś wiem, że wyszło nam to na dobre. Ominęłam gorączkę przygotowań i zakupy sterty niepotrzebnych rzeczy. Właściwie i […]

Szukasz kapci do przedszkola? Kilka rzeczy, o których musisz pamiętać!



8
Nowy Jork uwielbiam za jego barwną kolorystykę na pewno, a mimo wszystko wzdycham do każdego czarno-białego zdjęcia tego miasta. W ogóle zdjęcia black&white ostatnio zawładnęły moją duszą, co na pewno dało się zauważyć na naszym instagramie (klik). Raz na jakiś czas dopada mnie takie właśnie schorzenie, na które czas jest jedynym lekarstwem, a tak naprawdę to nawet nie czas, a kolejna mania, która mną zawładnie. Fotografia czarno-biała ma swój niepowtarzalny klimat. Uwielbiam ją za wyciąganie jeszcze większej dawki emocji, które w kolorze gdzieś umykają. Uwielbiam czarno-białe zdjęcia również za to, że niejako zmuszają do skupienia się na tym, co najważniejsze. Czarno-białe zdjęcia […]

New York bez koloru. Jak robić czarno-białe zdjęcia?


9
“Jaka Ona podobna do Pani!”, “Oj, chyba córeczka to do Tatusia podobna”, “Ona z Tatusiem są jak dwie krople wody”, “A do kogo Ona podobna?” – No na pewno nie do Krysi spod piątki! Chce się czasem krzyknąć… Jesteśmy rodzicami. Oboje daliśmy naszym dzieciom… życie. Otrzymali nasze geny, oby tylko te najlepsze. I styka. Nie muszą być naszą kopią. Nie muszą być do nas podobni. Niech będą sobą, po prostu. Niech mają swoje zdanie, nawet jeśli będzie różniło się od naszych poglądów. Niech mają swoje pasje. Swoje własne spojrzenie na świat.

a Ty do kogo jesteś podobny?



5
Moja droga do bycia mamą nie była prosta. Kiedy zaś wyczekiwane marzenie się spełniło, a w mych ramionach tuliłam tyci Dzidziulkę, szybko okazało się, że bycie mamą w teorii często mija się z tym, co przynosi życie. Właściwie, moja wizja bycia mamą powinna pęknąć jak bańka mydlana, już podczas oczekiwania na cud narodzin. Mój stan błogosławiony, nie miał z ‘błogosławienstwem’ nic wspólnego, zaś skazana na wszelkie książkowe dolegliwości, cierpiałam nie książkowo, kilka tygodni, ale praktycznie połowę ciąży i w dodatku 24/7. Mimo wszystko, po trudach oczekiwania, w głowie wciąż miałam wizję cudownego macierzyństwa, o którym słyszałam, o którym czytałam, który […]

być mamą w teorii i praktyce…


11
Początek tygodnia. Po niekończącym się (choć trwającym tylko/aż siedem dni) maratonie jęków i narzekań naszych ciągających noskami tyci serduszek, stwierdziłam, że czas przerwać złą passę. Plan pojawił się w ułamek sekundy. Najlepszy sposób, a jednocześnie najprostszy w zastosowaniu? Pozytywne nastawienie! Pozostało jedynie plan wcielić w życie. Ustaliłam sama ze sobą, że jutro zaraz po przebudzeniu, zaczaruję swój dzień i choćby się waliło, paliło – to będzie piękny dzień, po czym zasnęłam praktycznie w momencie przyłożenia głowy do poduszki. Poniedziałkowy poranek. Ciemno. Słyszę pierwsze odgłosy budzącego się najmniejszego członka rodziny. Próbuję otworzyć oczy, ale powieki są tak ciężkie, że same opadają. “To będzie piękny dzień” […]

Pytanie na śniadanie. Dzidziulkowo w Tv!



1
  Na ten moment czekaliśmy praktycznie od kiedy Domiś zaczął wykazywać zainteresowanie wspólną zabawą z siostrą. Oczami wyobraźni oglądałam sobie ich idących za rękę, wspólnie przemierzających świat i pokonujących pierwsze bariery na placu zabaw. Wiedziałam jednak, że na ten obrazek będę musiała jeszcze sporo poczekać i choć lubiłam czasem dać ponieść się fantazji, równie mocno lubiłam powrót do rzeczywistości.

kiedy dziecko zaczyna chodzić…