wyjątkowo, idealnie… listopadowo! 10


Mogłoby się wydawać, że zdjęcia z tego postu leżały na dysku ze dwa miesiące i dopiero się do nich dogrzebałam, wspominając koniec lata czy początek jesieni. Jednak owe zdjęcia zrobione zostały w listopadzie. Serio, serio. Jeszcze dwa tygodnie temu, pogoda była iście wiosenna. W ogóle mam wrażenie listopad nam się z kwietniem jakoś pomieszał. W czwartek była zima, wszystko pokryte całkiem grubą, białą pierzyną, w niedzielę bałwan lekko stopniały stoi na zielonej łące. A jeszcze dwa tygodnie temu, chodziliśmy bez kurtek, grubych swetrów, czapek i rękawiczek.
Czasem zdarzają się takie dni… Idealne. Nie tylko pogoda dopisuje, choć słoneczko jest, rzekłabym, taką wisienką na torcie. Na myśli mam takie dni, kiedy świat jest wyjątkowo kolorowy, zupełnie jakby ktoś podrasował kontrast w programie graficznym. Nawet jeśli milion spraw do załatwienia, wszystko udaje się wyjątkowo sprawnie i pomyślnie załatwić. A i na spacer po lesie znajdzie się chwila albo dwie, mimo tego całego zabiegania. Zatrzymać taki dzień w kadrach, by móc wracać do tych chwil w szare, bure dni jest czymś cudnym, bezcennym. Do tych listopadowych zdjęć, do tego dnia, będę wracać całą zimę, z kubkiem ciepłej herbaty, grubym kocem i blaskiem świecy, czekając na wiosnę.

koszula – old navy/ spodnie – zara baby/ buty – h&m/ szalik – no name/ spinka – mamine inspiracje

Dodaj komentarz

10 thoughts on “wyjątkowo, idealnie… listopadowo!