Minionki 3 – i kilka powodów, by nie iść do kina… 14


...z dzieckiem! Minionkowa mania opanowała świat. Te żółte stworki (w sumie nawet nie wiem czym są) przypominające tik taki, podbiły serca nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Ich postacie, poprzez wszechobecną reklamę, osaczają nas z każdej strony, postanowiliśmy więc spędzić urocze popołudnie w kinie z naszą Dzidziulką i… wydaliśmy kasę w błoto!

Bajka “Jak ukraść księżyc” to jedna z pierwszych, ulubionych bajek Dzidziulki, którą potrafiła obejrzeć bez robienia miliona innych rzeczy jednocześnie, co u niespełna dwuletniego, ciekawego świata dziecka, jest raczej rzadko spotykane. Minionki nie grały głównej roli, ale stanowiły fajne tło i choć ich język był nie zrozumiały, łapał za tyci serce. A później gdziekolwiek zobaczone zawsze powodowały ogromną falę radości naszej córki. Postanowiliśmy więc ruszyć na kolejną część, która pojawiła się w kinach. Okazało się jednak, że całkowite przejęcie fabuły przez żółte stwory, uwielbiające banany to nie koniecznie dobry pomysł. Twórcy filmu chcieli pokazać ewolucję Minionków i przedstawić ich drogę przed poznaniem ich złego władcy – Gru – który ukradł księżyc w pierwszej części. Sama niejednokrotnie zastanawiałam się, skąd Gru wytrzasnął tę całą bandę żółtych stworów, więc pomysł jest może i nie taki zły, jednak… to zdecydowanie nie jest bajka dla dzieci, a już na pewno nie poniżej dziesiątego roku życia, a może i trzynastego. Z jednego bardzo ważnego powodu, główną fabułą jest… zło. Cała bajka jest ‘napakowana’ złem, które po prostu osacza widza z każdej strony i nie zawiera żadnego przekazu moralnego, jak w poprzednich częściach. Cały film to raczej zlepek śmiesznych teksów, skeczów nie wnoszących nic dobrego dla dziecięcej główki. Oczywiście razem z Tatą Dzidziulki uśmialiśmy się po pachy, zresztą jak i cała sala dzieciaków, co jest jeszcze bardziej przerażające.

O czym jest ten film?


Minionki – stworki złe z natury szukają mistrza zła, któremu mogłyby służyć, bo tylko tak odnajdują sens istnienia, jednak pechowo każdego z nich uśmiercają. Kiedy zaś nie mają złego władcy wpadają w marazm i depresję. Bez złego guru ich istnienie traci sens i nie potrafią się niczym cieszyć. Kevin i dwóch ochotników ruszają więc na podbój świata w poszukiwaniu tego jedynego, złego Pana, który uratuje minionkową rasę przed zagładą. Zupełnie przypadkiem trafiają do Nowego Jorku na targi zła, poznają najbardziej niegodziwą, złą Scarlet i dostają pierwszą misję – ruszają do Londynu ukraść koronę Królowej Wysp Brytyjskich.


Film nie robi szału. Na pewno nie ma sensu wydawać kasy, by obejrzeć go na wielkim ekranie. Oprócz tryskających pozytywną dawką energii Minionków, śmiesznych scenek głupiutkich stworów, w filmie nie ma żadnego dobrego autorytetu, żadnej lekcji, którą mogłoby dziecko zapamiętać. No chyba, że ma to być (całkiem prawdziwa w sumie) trudna lekcja życia, że zło jest wszędzie! Że zło przyciąga zło i zło złem się zwycięża. Nasza Dzidziulka była zdecydowanie za mała na tę fabułę. Na szczęście wiele tekstów, z uwagi na grę słów, nie zrozumiała. Najgorsze sceny, np. z piłą motorową, czy wieszaniem minionków, ominęła, bowiem zdejmowała okulary. Z uwagi na godziny seansu musieliśmy wybrać opcję 3D, a Dzidziulka w pewnym momencie stwierdziła, że w okularach jest jej źle, więc w połowie filmu ciągle je zdejmowała. Może to i lepiej, bo ominęła kilka scen, których oglądać nie powinna. Zwłaszcza, że jesteśmy na etapie ‘a dlaczego’ i tłumaczenie jej byłoby kłopotliwe. Dużą uwagę od fabuły odrywał popcorn! Rodzice pozwolili zajadać ‘chrupki’ do woli, więc Dzidziulka z tego przyzwolenia postanowiła skorzystać. Radość jaką jej to sprawiło była większa od samego oglądania. Patrząc w ekran bez większego wnikania w przekaz, jaki daje fabuła, film staje się śmieszną historią głupiutkich Minionków, a sam ich widok wywoływał uśmiech na twarzy Dzidziulki.

Gdy opuściliśmy salę, Dzidziulka widząc kolejny plakat, zawołała: “no dobra, to teraz idziemy na drugi film” i nawet już dumamy, że bajka ‘w głowie się nie mieści’ mogłaby być całkiem fajną lekcją, był ktoś? Warto? Podpowiedźcie!

Dodaj komentarz

14 thoughts on “Minionki 3 – i kilka powodów, by nie iść do kina…

  • Anonimowy

    Ehh :( naprawdę zabrałaś dwulatkę na film w technologii 3d? Co będzie następne? Zabierzesz ją na "Piłę" i będziesz obserwować jej reakcję? I tak, dwuletniemu dziecku na pewno nic się nie stanie po obejrzeniu Minionków w technologii 3 D czy zwykłej wersji (nic się nie stanie – nie zemdleje, nie umrze, itp.) Ale naprawdę warto było? OK :) napisałaś jasno i konkretnie, że nie było warto :)
    Technologia 3d nie jest przeznaczona dla małych dzieci. Powiem więcej – większość standardowych bajek animowanych nie jest przeznaczona dla tak małych dzieci. Włącz sobie bajkę typu: "Dobranocny Ogród", "Mysia" – porównaj ile wolniejsze jest tempo zmieniania się "obrazków" w takich bajkach, akcja jest prosta; jedna, góra dwie postaci na jednym ekranie. Mam wrażenie, że trwa jakiś wyścig wśród rodziców: kto zabierze młodsze dziecko do kina, na film, i owszem dla dzieci.
    I jeszcze o technologii 3d – mój tato (60 lat) lubi oglądać filmy w technologii 3d. Ale nawet on stwierdził, że przy dłuższych filmach ma problem – bolą go oczy, a czasami też głowa.
    Ja się też zastanawiam – jak oglądanie filmów (nie tylko animowanych) przez małe dzieci wpłynie na ich późniejszy rozwój – umiejętność koncentracji, skupienia, zdolność do uczenia się nowych rzeczy, zdolność do nauki czytania czy pisania.

    • dzidziulkowo

      Prawie trzylatkę (brakuje miesiąc), jeśli to zrobi różnicę 😉 Nawet ja bym 'PIły' nie obejrzała na dużym ekranie, więc raczej bym nie zabrała Dzidziulki ;p Można spać spokojnie, już na 3D się nie wybierzemy! Choć byliśmy dwa miesiące temu na 4d z Dzidziulką, z tym że seans trwał tylko 20 minut i córka była zachwycona.

    • Anonimowy

      w ogóle nie powinnaś zabierać dzieciaka do kina, póki tych 6-7 lat nie skończy. Męczysz i dziecko i innych ludzi wokół którzy wybulili sporo kasy a nie mogą obejrzeć w spokoju bo obok jakiś bahorek się wierci, ponieważ nie ogarnia co się dzieje na ekranie

    • dzidziulkowo

      nie bahorek, Dzidziulka potrafiła zachować się w kinie, także wszyscy wokół mogli obejrzeć w spokoju, co więcej – moje dziecko zostawiło po sobie czyste miejsce, a nie chlew – jak inne dzieci!

  • Anonimowy

    Minionki – z angielskiego minions. Są to stworzenia występujące głownie w grach, które mają za zadanie pomagać antagoniście w pokonaniu protagonisty. Po co poszłaś do kina skoro nie znałaś genezy minionków, których jedynym celem jest właśnie służyć tym złym?

  • Mamine Skarby

    Asiu! Też się zastanawiałam nad tym filmem ale trafiłam na post na fb Blog Ojciec, który odradzał pójście, bo podobno za dużo przemocy. I, że powinno być kryterium wiekowe wprowadzone. Widzę, że masz podobne zdanie 😉