pokój rodzeństwa… razem czy osobno? 9


IMG_0512blog

IMG_0477blog

IMG_0609blog

W ciągu czterech lat wizja dzidziulkowego pokoju zmieniała się wiele razy. Właściwie wciąż się zmienia niczym w kalejdoskopie. Wypatruję inspiracji, fajnych dodatków, nowych pomysłów, by urządzić ich mały świat, stawiając przede wszystkim na funkcjonalność, ale jednocześnie nie chcę rezygnować z moich upodobań, w końcu spędzam w tym pokoju tak samo dużo czasu, co oni. Dzidziulka nie jest łatwym kompanem do przemeblowań, ponieważ szybko się przywiązuje i nie akceptuje zmian, więc każda najdrobniejsza ‘poprawka’ wymaga długich rozmów, by przekonać ją o atrakcyjności pomysłu. Kiedy więc postanowiliśmy wyprowadzić z sypialni naszego dziewięciomiesięcznego wówczas malucha, obawy dotyczyły nie tylko nocnych pobudek i biegania do drugiego pokoju, ale także akceptacji nowego porządku przez starszą siostrę. Ostatecznie nie odważyliśmy się przestawić jej łóżka, tak jak planowaliśmy, ale dziś mogę powiedzieć, że stworzenie im wspólnej sypialni to był dobry pomysł.

Ostatnio postanowiłam ich wspólny pokój nieco ujednolicić. Ze względu na odmienność płci, chcąc zachować balans różu i niebieskiego w równowadze, postawiłam na neutralne kolory, które pasują zarówno dziewczynce, jak i chłopcu. Tym razem postawiłam na stonowane odcienie i liskowy motyw, który swoją drogą bardzo przypadł dzieciakom do gustu. Padło oczywiście na Dzidziulkową pościel. Bo jest to istotny element dziecięcego świata, ale i zdecydowanie przeważający o charakterze wnętrza, gdyż zajmuje całkiem sporą powierzchnię. No i stosunkowo niedrogi, a nie oszukujmy się, urządzanie dziecięcego wnętrza jest kosztowne. Dzieciaki coraz częściej uwielbiają siebie naśladować, więc tym razem otrzymały takie same zestawy. Modny motyw lisków to pościel od Ceba Baby. Jak widać na załączonych obrazkach bardzo przypadła dzieciakom i uwielbiają spędzać czas w swych łóżkach, albo w jednym łóżku…

IMG_0508blog

Dzidziuś tak bardzo pokochał swoje nowe łóżeczko, że gdy przychodzi pora drzemki, zamiast spać, podziwia wzory na pościeli. Ochraniacz tak mu się spodobał, że wtula się w niego i zarzuca nogi wysoko. Ochraniacz jest dłuższy niż standardowe, co jest dodatkowym atutem, mógłby być tylko nieco sztywniejszy, by lepiej znosić to ekstremalne Dzidziulkowe traktowanie. Mimo to, jestem zadowolona. Nasza bawełniana pościel jest miła w dotyku, ma świetną jakość, niebanalne wzornictwo i harmonijną kolorystykę, a to wszystko w bardzo przystępnej cenie, zresztą chodź i sam zobacz – o tutaj KLIK. Liski chodziły za mną długo, bo już od wiosny. A jesień to taki czas, kiedy  więcej czasu siedzimy w domu i chcemy otaczać się miłymi (dla oczu również) materiałami. Urocze liski świetnie wyglądają, a w dodatku dobrze się piorą i łatwo prasują. Podbiły Dzidziulkowe serduszka i zachwycają wszystkich małych gości (choć w sumie i te większe również). Powiedzieć powinnam, że Ceba Baby to firma, która działa od ponad dwudziestu lat, obecnie to przede wszystkim pościele, przewijaki i cebuszki, ale w ofercie znajdziesz również kojce, zestawy kąpielowe, termo opakowania, śpiworki, rożki. Pościel jest elementem kolekcji, dzięki czemu można skompletować wyprawkę w jednym wzorze i kolorze. My wybraliśmy wersję drukowaną pościeli, ale na stronie zobaczyć możecie również liski w wersji haftowanej o tutaj.

Kiedy obrabiałam zdjęcia do tego wpisu, buzia uśmiechała mi się od ucha do ucha, praktycznie uszami wyobraźni słyszałam ich śmiech, mimo tego, że w domu panowała cisza. Patrzyłam na przytulające tyci rączki i wędrówki z łóżka do łóżka, na buziaki, kuksańce i droczenie o lisa… Patrzyłam na tę miłość, która z każdym dniem rośnie w siłę, na rodzeństwo. Zasypiają i budzą się razem, witają i żegnają uśmiechem, i choć czasem się kłócą, świata poza sobą nie widzą. Nagle te wszystkie argumenty przeciw wspólnemu dzieleniu pokoju wyleciały z mojej głowy, zostawiając totalną pustkę…

Dzidziulki mają wspólny pokój, mimo odmiennych płci. Temat wraca niczym bumerang podczas różnych spotkań wśród znajomych. Wydaje mi się, że przed pytaniem zawartym w tytule tego wpisu nie staje większość społeczeństwa, gdyż sytuacja życiowa, a właściwie mieszkaniowa, decyduje za rodziców. Najczęściej rodzeństwo ma wspólny pokój tylko dlatego, że lokum nie pozwala inaczej, zaś rodzice marzą dać swym dzieciom, zwłaszcza gdy są to odmienne płci, własne pokoje. Rodzice są w stanie poświęcić nawet własną sypialnię, rezygnując z kawałka przestrzeni tylko dla siebie, chcąc zadowolić rodzeństwo. Tylko, czy dzieci naprawdę potrzebują oddzielnych pokoi? No dobra, gdy mamy do czynienia z odmiennymi płciami, w pewnym momencie rzeczywiście przydałoby się rodzeństwo rozdzielić, jednak czy trzeba się spieszyć?

Tytułowe pytanie siedzi w mojej głowie już od początku macierzyństwa. Co prawda, nie jestem gotowa, przynajmniej na razie zrezygnować z sypialni, choć nie zarzekam się, że tak nie będzie (po cichu licząc mimo wszystko na zmianę lokum). Dzisiaj jednak po kilku miesiącach wspólnego dzielenia pokoju widzę sporo plusów. Zanim jednak o nich, przyznać muszę, że początki nie były łatwe. Maluch jak na ssaka przystało często budził się w nocy. Zafundowałam sobie wobec tego nocne spacerowanie, a wcześniej miałam go na wyciągnięcie ręki. Do tego problemy z wieczornymi rytmami, które nieco się różniły. Jedno więc przeszkadzało w zasypianiu drugiemu, w nocy płacz drugiego budził to pierwsze, rano pierwsze budziło drugie… I choć przez chwilę wydawało się, że to ich dzielenie pokoju to najgorszy pomysł świata, potrzebowaliśmy po prostu trochę czasu. Wypracowaliśmy nowy wieczorny rytuał tak, aby dzieci zasypiały w tym samym czasie, Dzidziulka przestała budzić się na płacz brata, albo przez sen śpiewa “aaaaa kotki dwa”. Nocne wędrówki ograniczyły się do maks dwóch i nawet się przyzwyczaiłam, odzyskując ponadto ‘kącik do pracy’ w swojej sypialni.

Jakie są plusy wspólnego pokoju rodzeństwa? Moim zdaniem jest ich całkiem sporo, podzieliłam je na grupy:

ZABAWKI. Wspólne zabawki, zwłaszcza, gdy między dziećmi jest mała różnica wieku. Bez sensu wydaje się dzielić zabawki na twoje/moje. Wspólny pokój służy rozwijaniu bardzo ważnych cech społecznych, takich jak dzielenie się, czekanie na swoją kolej czy ustępowanie. Ponadto dzieci uczą się równouprawnienia. Nie dzielimy zabawek na dziewczęce i chłopięce. Razem bawimy się księżniczkami na zamku i organizujemy samochodowe wyścigi.

WIĘCEJ ZABAWY. Dzieci wspólnie się bawią, wspólnie zasypiają, wspólnie się budzą. Spędzają tym samym ze sobą więcej czasu. Ich poranne śmiechy w łóżkach i rozmowy nocą potrafią rozczulić. A to byłoby niemożliwe, gdyby nie wspólny pokój.

SPRZĄTANIE. Jeden pokój – jedno sprzątanie. Wyobraź sobie najlepszą zabawę swoich dzieci. Widzisz już, jak wygląda ich pokój po takiej zabawie? A teraz wyobraź sobie, że do sprzątania są dwa takie pokoje. Choć tutaj może pojawić się również ukryty minus, bowiem wspólny bałagan niekoniecznie może okazać się wspólnym sprzątaniem, zaś ustalenie ‘winnego’ w tym przypadku bywa trudne. Na razie jednak nie mamy problemów ze sprzątaniem. Nawet, kiedy Dzidziulka nie wykazuje chęci pomocy, widok brata świetnie bawiącego się w ‘porządki’ zachęca ją do udziału we wspólnym sprzątaniu. Dzieci uczą się współodpowiedzialności i współdziałania.

RELACJE. Poczucie wspólności działa na relacje. Podobno dzieci, które śpią w tym samym pomieszczeniu, szybciej rozwiązują konflikty. Na pewno te spory pojawiają się częściej, jednak dzieciaki szybko uczą się dogadywać i rozwiązywać problemy między sobą. Są ze sobą niejako na dobre i złe, a to zdecydowanie służy ich relacjom. Na pewno współlokator przydaje się w nocy, bo jest po prostu raźniej. Pamiętam moje rozmowy nocą z siostrą, z którą dzieliłam pokój, to zdecydowanie najfajniejsza część wspólnego mieszkania.

O czym warto pamiętać?

Początkowo brat więcej przeszkadzał, niż pomagał w zabawie. Dbaliśmy, by Dzidziulka miała wówczas miejsce tylko dla siebie, poza zasięgiem tyci rączek małego brata. Do dzisiaj ma kilka zabawek, którymi nie lubi się dzielić, które zawsze odkłada wysoko, by przypadkiem jej skarby nie trafiły w niepowołane ręce. Uważam, że to nic złego. Mimo wspólnie dzielonej przestrzeni, każdy maluch potrzebuje czasem samotności. Trzeba obserwować dzieci, by znać ich potrzeby i pomóc im wygospodarować “własny kawałek podłogi”, jeśli tego potrzebują.

Wspólne dzielenie pokoju, niesie ze sobą wiele korzyści. Oczywiście konflikty również się pojawią. Można czasem uniknąć sporów, wybierając na przykład taką samą pościel czy akcesoria wyprawkowe, by dzieci czuły się lepiej, bardziej ‘sprawiedliwie’ traktowane. Nasze dzieciaki są w podobnym wieku, więc mają niby zbliżone potrzeby, ale jednocześnie tak bardzo się różnią. Młodszy brat chce być duży i samodzielny jak starsza siostra, ta zaś wciąż czuje potrzebę bycia malusią dziewczynką, a my, rodzice pozwalamy im, nawet jeśli banalność i niewinność tego zdania przybiera najgorszą formę, tworząc z pozoru drobnostek, skomplikowane powieści bez happy endu. Bo na koniec dnia idą spać obok siebie, z uśmiechem witając się rano.

IMG_0435blog

IMG_0549blog

IMG_0521blog

IMG_0583blog

IMG_0482blog

IMG_0611blog

IMG_0381blog

IMG_0508blog

IMG_0646blog

IMG_0486blog

IMG_0642blog

IMG_0377blog

pościel – TU i TU/ prześcieradło – TU/ poduszka lis, maskotka – TU/ koc – TU

Ostatnio Dzidziulka mówi do mnie: “A wiesz, Mamo, kiedy się obudziłam, widziałam Aniołka.”

‘Naprawdę?’ – nie dowierzam.

“Tak. Przyszedł do mnie Aniołek, wiesz? Do mojego łóżka.”

Już zaczynam się zastanawiać, co tej małej główce się dzisiaj śniło, kiedy ona ściąga mnie na ziemię, kończąc swe zdanie…

“Domiś do mnie przyszedł. Nasz Aniołek <3”

A Jak jest u Was? Czy Wasze dzieci mają wspólny pokój czy jednak oddzielne? A może warunki lokalowe zdecydowały za Ciebie? Jeśli masz jeszcze w swym rękawie inne plusy czy minusy wspólnego dzielenia pokoju rodzeństwa, nie krępuj się, śmiało zostaw w komentarzu. Być może właśnie Ty pomożesz rozwiać czyjeś wątpliwości…


Dodaj komentarz

9 thoughts on “pokój rodzeństwa… razem czy osobno?