eko gryzak lullalove 14


Biedne matczyne serce, boli tak mocno, kiedy dzieciątko nieszczęśliwe. Kiedy bobas wstaje co dwie godziny w nocy, albo i częściej, na uszach staje matka, by choć trochę swemu dzieciątku ulżyć. Najchętniej zabrałaby ten cały ból sobie ta matka, gdyby tylko się dało…
Biedne malusie serduszko tak bardzo męczy się przy ząbkowaniu. I jeść nie może i spać nie może, a i zabawa nie sprawia radości, którą powinna. Nie pomagają maści, a może i pomagają, ale na krótko. Zimna, twarda marchew pomaga, no ale jak chodzić wszędzie z marchewką? Dorwał nasz Dzidziuś klocki drewniane i ciągle je bierze do buzi. Niby te klocki malowane farbami z atestami, jednak na opakowaniu zalecenie, że powyżej trzech lat, więc gadam i gadam, że do buzi to nie, podsuwając żelowe gryzaki. Mimo tego, że schłodzone, nie dają takiego ukojenia, jak ten drewniany walec, który wszędzie ze sobą zabiera. Aż wreszcie dotarło do mnie, że przecież moda na eko zabawki trwa w najlepsze, zaczęłam więc szukać gryzaka drewnianego. Bez problemu znalazłam – taki z drzewa klonowego, gładki i bezpieczny. Bez farb i lakierów, całkowicie naturalny. Oko również cieszy, bo kształt fajny i w malusią rączkę idealnie wpasowany. W dodatku z tasiemką, by najlepszego przyjaciela nie zgubić gdzieś na spacerze. Idealnie… Że też wcześniej takiego nie widziałam. Od razu kupiłam więcej, dla tyci kruszynek, które całkiem niedawno dołączyły do naszej rodziny. Gryzak to świetny prezent, kiedy pojawia się nowy członek rodziny. Pięknie zapakowany, pierwszy gryzak, a z racji swej dobrej jakości, może stać się fajną pamiątka z dzieciństwa, który wytrzyma upływ czasu (tak, wiem, strasznie jestem sentymentalna). A może drewno zatrzyma odcisk pierwszych zębów? Zaraz po zaprzyjaźnieniu się z żółwikiem, pojawiła się pierwsza dolna jedynka, ale… idą, idą te zęby co najmniej trzy jeszcze. Przekonamy się zatem niedługo… 

Wpadła Ci matka na genialny pomysł, chyba przez te częste nocne pobudki. Chciałam Wam ten nasz nowy, rewelacyjny drewniany gryzak, który ukojenie daje, pokazać w lesie, bo przecież taki on naturalny. O ile z maleńką Dzidziulką długo omijaliśmy las szerokim łukiem, tak z Dzidziulkiem całkiem szybko postanowiliśmy mu uroki lasu pokazać. Może to kwestia tego, że z drugim dzieckiem rodzic nabiera więcej luzu, a może po prostu trudno nam Dzidziulkę ograniczać młodszym bratem. Oczywiście spędziliśmy cudowne, rodzinne popołudnie. Jednak wróciliśmy szybciej, niż się spodziewaliśmy z napisem ‘nigdy więcej’ na czole. Chociaż dzisiaj po tylu dniach zamknięcia, patrzę na te zdjęcia zupełnie inaczej. Uwielbiamy oderwać się od placów zabaw, pełnych rodziców i ich dramatów, by na łonie natury cieszyć się rodzinnymi, beztroskimi chwilami. Z Dzidziulką to było bardzo proste. Wystarczył kawałek kocyka, na którym spędzaliśmy długie godziny. Dzidziuś odważniej poznaje świat. Zamiast gryzaka, którego zna tak doskonale, postanowił poznawać nowe smaki: szyszek i traw i w ogóle wszystkiego, co wpadło w tyci rączki. Opuszczał co chwilę kocyk i właściwie lepiej siedziało mu się wszędzie, byleby nie na kocyku…
Dzidziulka: koszulka – gap/ spodnie, spinka – h&m
Dzidziuś: body – tesco/ spodnie – zara/ buty – Titot/ czapka – h&m
gryzak – bobomio.pl
kocyk – ColorStories
poduszka – MissPeas
królik – Mimiu
PRZYPOMINAJKA! 
Trwają DWA konkursy! 
TU i TU

Dodaj komentarz

14 thoughts on “eko gryzak lullalove