dziewczynka w czerwonym płaszczyku… 4


Kolejna złota sesja tej jesieni… 
Jak to dobrze móc wyciągnąć z rękawa takie zdjęcia, kiedy liście już sprzątnięte i widok za oknem w niczym nie przypomina tego ze zdjęć. Za oknem szaro, buro i mokro, ale my przenosimy się dzisiaj w zupełnie inny klimat. Kiedy jeszcze wiatr nie był taki dokuczliwy, kiedy człowiekowi chciało się coś więcej, aniżeli spać, kiedy słonko zaglądało przez okno i zapraszało na spacer.

 Leniwe niedzielne przedpołudnie… Wyszliśmy choć na trochę, by zaczerpnąć świeżego powietrza, jeszcze przed drzemką Dzidziulki.
O ile w tygodniu pory spania są ok, w weekend utrudniają nam życie. 
Dzidziulka spacerowała sobie po pustym osiedlu. 
Kilka dni później rozmawiam z Babcią i ta mówi, że jakaś Pani widziała nas tego dnia. 
Pani ta nas nie zna (nigdy nas nie widziała), my nie znamy jej… Owa Pani zna natomiast Babcię. 
Powiedziała jej, że widziała śliczną, maleńką dziewczynkę, w czerwonym płaszczyku. Była taka radosna, taka uśmiechnięta… Buzię zaś miała bystrą, spojrzenie mądre… I chodziła mega mega szybko, jak Babcia.
 Pani popatrzyła chwilę na biegającą, radosną dziewczynkę i wiedziała, że to musi być wnuczka Babci właśnie. 
Niesamowite… 
Zwłaszcza, że my zupełnie nie przypominamy sobie żadnej Pani. Czyżbyśmy byli tak bardzo zaabsorbowani Dzidziulką, pomyślałam.
No cóż prawdą jest, że świata poza nią nie widzimy…
 

 

 

 

 

płaszcz – children’s place
czapka (którą już dobrze znacie, a która jest zdecydowanie naszą ulubioną), legginsy – h&m 
ocieplacze/getry – Little Rose & Brothers
buty – (ciocia E :*)

Przypominamy, że trwa KONKURS a do wygrania getry od Little Rose & Brothers!
Szczegóły w zakładce KONKURSY!!!


Dodaj komentarz

4 komentarzy do “dziewczynka w czerwonym płaszczyku…